Poznaj ulubione trasy rowerzystów-amatorów

Gdzie wybrać się na wyprawę rowerową samemu, lub ze znajomymi, a gdzie z całą rodziną? Morze, góry, a może jeszcze gdzie indziej? Zapytaliśmy o to laureatów jednego z konkursów #CCCTeamFan. Sprawdźcie, gdzie najchętniej pedałują zapaleni amatorzy kolarstwa!

Jazda na rowerze do pracy czy szkoły jest z jednej strony coraz popularniejsza, ale rower ma przecież wiele innych zastosowań – także rekreacyjnych i turystycznych. Postanowiliśmy sprawdzić, gdzie najchętniej udają się na wyprawy rowerowe kolarze-amatorzy i zapytaliśmy o to laureatów jednego z konkursów #CCCTeamFan, którzy dzięki podjęciu wyzwań konkursowych spędzili cały dzień jako członkowie zespołu CCC Team  podczas zawodów Tour de Pologne .

Piotr Głogowski: Józefów jako baza wypadowa

Pan Piotr już na wstępie wiedział, jakie miejsce do jazdy rowerem w Polsce polecić rowerzystom-amatorom. – Jest takie miejsce, gdzie jazda rowerem  to prawdziwy relaks – opowiada. – Bezpieczne, niezbyt męczące i bardzo wygodne, nawet dla początkujących rowerzystów. To miejsce to Roztocze. Każdy znajdzie tu coś odpowiedniego do swoich umiejętności i możliwości. To właśnie tu znajduje się Rowerowa Stolica Polski, mianem której obwołano Józefów.

Zdaniem pana Piotra, nieprzypadkowo i całkiem słusznie. – Józefów zapewnia wszystko: od zaplecza informacyjnego, przez serwisowe po gastronomiczne i noclegowe. Z centrum wychodzi kilkanaście szlaków rowerowych, biegnących niemal we wszystkich kierunków. Najdłuższe z nich przekraczają naszą wschodnią granicę i biegną np. do Lwowa.

Większość tych tras, wyasfaltowanych, zacienionych i płaskich prowadzi przez gęste lasy. – Na wielu z nich obowiązuje zakaz wjazdu samochodów, a na pozostałych ruch nie jest uciążliwy. To idealne miejsce dla rodzin, przede wszystkim dlatego, że jest bardzo bezpieczne. Szlaki rowerowe poprowadzone są tak, że nie tylko zahaczają o najważniejsze miejscowości regionu, ale także największe atrakcje przyrodnicze, historyczne czy też rozrywkowe.

Zatem jeśli marzy się wam kilkudniowy rajd przez Roztocze, to zaplanujcie trasę i ruszajcie! – Czekają na was doskonale utrzymane trasy, a przy nich liczne hotele, pensjonaty, czy pola namiotowe – zachęca pan Piotr. – A może nie chce wam się taszczyć ze sobą wszystkich klamotów? Nie ma sprawy! Uczyńcie z Józefowa bazę wypadową i objedźcie okolicę w jednodniowych maratonach rowerowych. A gdy opadniecie z sił, to nie zapomnijcie skosztować lokalnych specjałów.

Oczywiście, jak wszędzie, tak i na Roztoczu należy dbać o bezpieczeństwo ale niewątpliwym plusem jest to, że miejscowi kierowcy są już przyzwyczajeni do wzmożonego ruchu rowerowego i są na niego przygotowani. – Służby leśne patrolują rowerowe szlaki biegnące przez bory Roztocza i nie tylko pilnują leśnych skarbów, ale też w razie problemów chętnie służą pomocą – zapewnia pan Piotr. – To miejsce naprawdę przyjazne rowerzystom, ale również pełne czekających na odkrycie tajemnic.

Tomasz Tauchert: Trzeba sobie podnosić poprzeczkę

– Pewnie was zadziwię, ale… nie mam ulubionych tras na rower – mówi pan Tomasz z Leszna. – Wszystkie lokalne drogi mam już „zjechane”: w różnych kierunkach i konfiguracjach. Wszystko zależy też od czasu jakim dysponuję na trening i dyspozycji organizmu, a konfiguracja trasy automatycznie się do tego dopasowuje.

Zdaniem pana Tomasza Leszno ma dość dobrze dopracowaną sieć dróg rowerowych. – Wyjeżdżając z miasta praktycznie w każdym kierunku można skorzystać ze ścieżek rowerowych biegnących minimum do kolejnej miejscowości. Dla amatora i rodzin z dzieckiem to wystarczy, ale dla kolarza zapaleńca, który chce dalej i szybciej, już nie. Musi się on włączyć wówczas w ruch drogowy, bo nie ma dla niego możliwości wytyczyć trasy wyłącznie po ścieżkach.

Ciekawych miejsc, które można odwiedzić na rowerze w okolicach Leszna, też znajdzie się sporo. – Są trasy bardziej płaskie i bardziej wymagające, można je tak wytyczyć, że znajdą się też na niej nasze lokalne Mount Zoncolan ze swoimi 11 proc. Pewnie bliskość Karkonoszy, Gór Sowich czy okolic Wałbrzycha daje więcej możliwości, ale w swoich wielkopolskich terenach też potrafię znaleźć dla siebie trasę, która będzie wyzwaniem – mówi pan Tomasz. – Dobrze jest też pojechać po danej trasie kilka razy, za każdym razem przejeżdżając ją w inny sposób i poprawiając fragmenty, które poprzednim razem poszły mi gorzej. Lubię trasy ciekawe krajobrazowo, które poza nitką asfaltu zostawią w głowie rzeczy do przemyślenia, które będzie się chciało zobaczyć ponownie o innej porze dnia, czy roku.

Na koniec pan Tomasz wskazuje: – A może ulubionych tras po prostu nie ma, bo to takie, które zjechaliśmy już naście razy i znamy je na pamięć? A to przecież usypia naszą chęć podnoszenia poprzeczki w pokonywaniu trudności. Rozwijając się kolarsko musimy ją mieć zawsze nad głową!

Agnieszka Wolska: A może Jura Krakowsko-Częstochowska?

– Nie wiem jakie są ulubione trasy polskich rowerzystów, ale mogę napisać gdzie ja lubię jeździć – zapowiada pani Agnieszka. – Bardzo podoba mi się jazda po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Zwłaszcza okolice Zawiercia i Podlesic. To właśnie te tereny wybrałam na początek swojej przygody z rowerem szosowym. Malownicze trasy, dobry asfalt, podjazdy jako wyzwanie i chwila odpoczynku przy pełnym wrażeń szybkim zjeździe – ależ to lubię! A poza szosą można też skorzystać ze szlaków MTB – zachęca.

Zdaniem pani Agnieszki, ciekawym kierunkiem na wyprawy rowerowe jest też Pomorze. – Na wakacje z rowerem można wybrać się do Trójmiasta, na Półwysep Helski, Mierzeję Wiślaną… właściwie to cała linia brzegowa Bałtyku ma niezłą infrastrukturę dla rowerzystów – opowiada. – Dobrze skomunikowane są również granice zachodnia i wschodnia (szlak Green Velo). Na krótsze trasy wybieram te blisko domu, czyli okolice Łodzi, Łasku i w kierunku mojej pasieki dookoła Jezioska – dodaje laureatka. – Najbardziej lubię jeździć wcześnie rano, wtedy jest jeszcze niewielki ruch, a przez to jest bezpieczniej.

A krótki, weekendowy wypad na rowerach? – Można wybrać się w okolice Tomaszowa Mazowieckiego. Zaczyna się tam ścieżka, która prowadzi aż do Inowłodza – mówi pani Agnieszka. – Jest też kilka zabytków w Spale, zawsze można skorzystać też z uroków rzeki Pilicy. Wbrew pozorom, jest gdzie jeździć w tej naszej pięknej Polsce!




Sprawdź też:
Jego nazwa oznacza małego lwa, ale nie ma nic strasznego…